Wydarzenia

Problemy z usuwaniem azbestu

Dodano: piątek, 01 lipca 2011 07:07

W Krzeszowicach i Jerzmanowicach, w powiecie krakowskim, mieszkańcy zmagają się z problemem azbestu. Zachęceni dopłatami unijnymi, zaczęli usuwać pokrycia tego typu ze swoich dachów. Teraz władze gminne twierdzą, że nie mogą odebrać azbestu od mieszkańców.

Ponad 120 mieszkańców gmin Krzeszowice oraz Jerzmanowice-Przeginia ma problem z azbestem, który zalega na ich podwórkach. Wzięli oni udział w projekcie "Azbest - stop",  który jest współfinansowany przez Unię Europejską. Zakłada on bezpłatny odbiór, transport oraz utylizację rakotwórczych pokryć dachowych.

Zgodnie z założeniami unijnymi, aby móc wziąć udział w programie, mieszkańcy - za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm - powinni usunąć azbest ze swoich dachów, a następnie zgłosić to władzom gminnym. Jak wyjaśnia Agnieszka Drzewniak z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Krzeszowicach, po zgłoszeniu takiego faktu trafia się na listę oczekujących na odbiór azbestu.

Problemy z usuwaniem azbestu polegają jednak na tym, że gminy mają narzucone limity, w ramach których mogą przyjmować szkodliwe pokrycia dachowe. Ponad 120 mieszkańców, którzy już usunęli azbest ze swoich dachów, nie mogą doczekać się na wywóz rakotwórczych substancji ze swoich posesji.

"Do wymiany pokrycia dachu zamówiliśmy firmę. Przyjechali, ściągnęli eternit i zostawili. Sami go zabezpieczyliśmy tak, jak potrafimy" - mówi Anna Chojecka, mieszkanka Krzeszowic. "Sądziliśmy, że oczekiwanie na wywóz potrwa kilka dni, najwyżej tygodni, ale usłyszeliśmy, że limity w gminnym programie się wyczerpały i mamy czekać do września albo nawet do przyszłego roku" - irytuje się pani Anna.

W całej gminie Krzeszowice, problemy z usuwaniem azbestu ma ok. 70 mieszkańców, natomiast w sąsiednich Jerzmanowicach-Przegini kłopot z tym ma niespełna 60 osób. Wszyscy są na liście oczekujących na wywóz azbestu. Mieszkańcy twierdzą, że limity gminne doprowadzą do tego, że ludzie - nie mogąc się doczekać na usunięcie azbestu ze swoich posesji - sami zaczną wywozić rakotwórcze pokrycia dachowe do lasu.

Głos w sprawie zabierają także eksperci. "To jest najsłabszy punkt tego programu" - mówi prof. Wacław Bieda z Katedry Budownictwa Wiejskiego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. "Dopóki nieuszkodzony eternit pokrywa dach, jest stosunkowo bezpieczny. Ale jego demontaż, zrzucanie z dachu, połamane kawałki powodują wydzielanie groźnych dla organizmu pyłów, które dostając się do dróg oddechowych, mogą wywołać pylicę azbestową" - dodaje ekspert.

W związku z limitami odbioru azbestu, problem jest trudny do rozwiązania - stwierdzają urzędnicy gminni. Dodają jednak, że jeśli sąsiednie gminy nie wykorzystają w pełni swoich limitów, wówczas możliwe będzie przeniesienie tych limitów na bardziej potrzebujące gminy.

źródło: krakow.gazeta.pl
zdjęcie: Jakub Ociepa, Agencja Gazeta